Miejska Biblioteka Publiczna
im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach

Miejska Biblioteka Publiczna
im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach

Miejska Biblioteka Publiczna
im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach

Miejska Biblioteka Publiczna
im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach

Miejska Biblioteka Publiczna
im. Zbigniewa Załuskiego w Gryficach

Igor Witaszek - I miejsce

Igor Witaszek - Laureat I miejsca

Rocznik 1995. Samozwańczy grafoman, „człowiek, który przeczytał nieodpowiednie książki w nieodpowiednim wieku” - jak określają go znajomi. Eks Smoczy Jeździec, czarodziej, szalony naukowiec, łowca wampirów, ożywiony pozszywaniec, agent KGB, Stalker, najemnik i członek Straży Nocnej w jednym. Metr siedemdziesiąt siedem wzrostu, szczupły, długie blond włosy, oczy szare. Aktualnie kończy liceum, profil administracyjnoprawny. Przygodę z czytaniem książek zaczął równolegle od „Harry’ego Potter’a” i „Wyspy Doktora Moreau”. Nie lubi cukierkowatości i przesłodzenia w literaturze, co można zauważyć wczytując się (bądź tylko próbując) w jego naturalistyczny styl pisania. Zapytany przyznał, iż inspiruje się w szczególności twórczością Miroslava Zambocha i Grahama Mastertona. Wśród wielu innych ulubionych autorów wymienia: Jacka Piekarę, Andrzeja Pilipiuka, Stephena Kinga i Pawła Konarewa. Lubi wspinaczkę górską, jazdę na rowerze, gry RPG („szczególnie w wersji papierowej” - zaznaczył - „pomagają rozwijać wyobraźnię”), interesuje się także militariami. Nie ogląda telewizji. Słucha muzyki rockowej - jego ulubiony zespół to „Pink Floyd”. Poza tym potwierdzono, iż je to co inni ludzie, dba o oceny, kocha swojego psa i nie jest karany.

Wyścig

Pierwszy śnieg w tym roku nie przypominał w niczym białych kawałków puchu, przywodzących na myśl rozerwaną poduszkę. Nie wywoływał też na twarzach ludzi ledwie widocznego, ciepłego uśmiechu. Nie kojarzył się z zapowiedzią radości związanej z nadchodzącym Bożym Narodzeniem i Sylwestrem. Dzieci nie wybiegały z domów i klas, by lepić bałwany i rzucać się śnieżkami. Z tym śniegiem lepiej tego nie próbować. Ten śnieg był szary. Wręcz grafitowy. Resztka zdrowych umysłowo ludzi patrzyła ponuro na ruiny niegdyś wspaniałego świata. Co starsi wspominali dawne dzieje. Dziewięćdziesiąt procent pozostałych nie miało takiego szczęścia. Nie wiadomo, czy potrafili w ogóle myśleć, czy mieli jakiekolwiek uczucia i potrzeby. Nuklearna lobotomia, jak to określili naukowcy. Oczywiście ci, których owa lobotomia ominęła.

Chicago było martwe. Szare niebo, całkowicie zasłonięte ciemnymi chmurami. O słońcu krążyły już tylko legendy. Labirynt porzuconych budynków, biurowce pozbawione szyb wyglądały jak klatki dla ptaków. Popękane ściany, sprawiały wrażenie, jakby miały runąć za sprawą najlżejszego dotyku. Ale miasto nie było szare. Wszystko pokrywał turkusowy porost. Nuklearna mutacja. Udowodniono, iż raz do roku wydziela do powietrza zarodniki, które zdecydowanie niekorzystnie wpływają na stan płuc wszystkich stworzeń w mieście, ale co zrobić?

Najgorzej było na dole. Tłum ludzi. Właściwie nie ludzi, bardziej odpowiednie byłoby określenie rośliny. Tak też na nich mówiono. Zombie rośliny. Chodzili bez celu, kręcili się i wpadali na siebie, wydając dziwne odgłosy. Ciche mamrotanie pod nosem, bulgoty, jęki i pomruki tworzyły potępieńczy chór, roznoszący się echem po całym mieście. Kierował nimi jeden instynkt - chodzić, chodzić i chodzić. Nie było do końca wiadome co jedli. Mawiają, że porosty. Inni uparcie twierdzą, iż byli świadkami wzajemnego pożerania się. Najważniejsze jednak, że nie interesują ich ludzie. Prawdziwi ludzie, którzy przeżyli kataklizm i zachowali resztki może nie do końca człowieczeństwa, ale przynajmniej świadomości.

Degeneraci, szaleńcy i ludzie na tyle cwani, że potrafią ich kontrolować. Ci ostatni są teraz elitą. Zastępują polityków i mafijnych donów. Dobroczyńców i tyranów. Oni pociągali za sznurki. Można było być z nimi, albo dwa metry pod ziemią. Wyszło z mody zasypywanie wapnem - robaki żyjące w ziemi, w wyniku mutacji osiągnęły rozmiary  anakond. Może i żywią się padliną, ale nie pogardzą też świeżym mięskiem. I tu pojawia się jedna z zalet miast. Robaki nie przebiją się przez beton, więc nie stanowią tam zagrożenia.

Nowe nr telefonów:

MBP Gryfice

887 337 555

887 338 555

Filia Górzyca

798 981 317

Filia Ościęcin

798 655 990

Filia Trzygłów

798 981 380

Wynajem sal

Lista gości

Odwiedza nas 9 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Użytkowników:
2
Artykułów:
582
Odsłon artykułów:
1348054
Akceptuj pliki cookies na tej stronie

EU Cookie Directive Module Information